Jak często spotykasz kapitana łodzi podwodnej?
Ja też.
Trafiłem na rejs łodzią podwodną – przypadkowo. Serio. Miała to być świetna atrakcja dla synka, ale sam cieszyłem się chyba bardziej niż on.
Na dnie czekały na nas płaszczki – podobno znajome płetwonurków, którzy eskortowali łódź podwodną. Normalna sytuacja.
Powiedziałem kapitanowi, że nie zdarza mi się to często – spotkać kapitana łodzi podwodnej, i zapytałem, jak ma na imię. Przedstawił się – Damas – i dodał, że to ciekawy zbieg okoliczności, bo jest pierwszy dzień w pracy. Nie wiedział, że jestem specjalistą od niesamowitych zbiegów okoliczności – i że ten akurat jakoś mniej wydaje się prawdziwy niż nawet płaszczki przyjaźniące się z płetwonurkami.