Pan Trąbka


Nie często spotyka się kogoś bezwstydnie szczerego i zadowolonego z siebie do tego stopnia, że swoboda jego bycia sobą potrafi onieśmielać. Tak właśnie odbieram Pana Trąbkę.

Spotkałem go tego dnia przy robocie – opracowywał złowione przez siebie niewielkie rybki i puszeczkę piwka, a jego przyjaciel z dorównującą mu swobodą pałaszował odpadki z tych rybek. Całość wyglądała dokładnie tak jak widzisz. Dla mnie, to obrazek jakby z bajki.

O Panu Trąbce wiem tyle, że jest multiinstrumentalistą i całe życie żył z grania na weselach.