Ja mam taką przypadłość, że muszę zobaczyć co jest za. Za skałą, za zakrętem, za rogiem – po prostu muszę. Kilka lat temu, na plaży Las Gaviotas na Teneryfie zobaczyłem skałę, która całą sobą mówiła, że coś jest za. Potem kolejna i tak szedłem, i zza którejś wyłonił się w oddali budynek.
Modernistyczny, ostry w kształtach – te kanciate bryły jakoś dziwnie dobrze działały na tle nieregularnych skał, może właśnie dlatego, że im zaprzeczały. Zatrzymywał wzrok i kazał go wodzić po sobie. Dowiedziałem się, że został zbudowany w 1968, zaprojektował go Luis Cabrera – syn Blasa Cabrery Felipe, jednego z najwybitniejszych fizyków Hiszpanii, i tu ciekawostka – ucznia i przyjaciela Marii Skłodowskiej-Curie.

Okazało się, że można w nim wynajmować mieszkanie. Ta moja przypadłość tym razem zmieniła następne pięć lat mojego życia – co roku jestem w tym samym miejscu, które wynajmuję od Eduardo Martina.
Dopiero w tym roku dowiedziałem się, że Eduardo Martin jest astrofizykiem i postanowiłem spróbować spotkać się osobiście. Do spotkania doszło w obserwatorium na Teneryfie, które, jak się okazuje, jest jednym z ważniejszych na świecie. Kiedy zaczęliśmy rozmawiać, Eduardo opowiedział mi, że zajmuje się egzoplanetami – planetami poza naszym Układem Słonecznym, których podobno naliczono już 7 tysięcy.
Będąc w kopule teleskopowej, rozmawialiśmy o wielu sprawach i słuchałem go z zapartym tchem. W pewnym momencie zeszliśmy na temat skali wszechświata i tego jak jesteśmy niewyobrażalnie mali – i czy my tutaj, na tej małej planetce, jesteśmy sami.
Nie ma chyba lepszego rozmówcy do tej rozmowy niż ktoś, kto zawodowo odkrywa inne planety. W tym momencie Eduardo Martin się na chwilę jakby zatrzymał i powiedział coś, czego – szczerze – nie spodziewałem się usłyszeć. I dziwię się, że nigdy wcześniej tego nie słyszałem. Zaczął: „Moim zdaniem bardzo możliwe jest, że żeby powstała taka unikalna mała Ziemia, potrzebny był cały wszechświat.” Po chwili pauzy dodał jeszcze: „Myślę nawet, że potrzeba było wielu wszechświatów, żeby pojawił się taki, w którym ona mogła powstać.”

Nie wiem jak można lepiej otworzyć cykl o przypadkowych spotkaniach z ludźmi!
Przez przypadkowe mam na myśli – praktycznie nieskończenie niemożliwe razy x.
Warto zaglądać za skały.
Trust me.
