Tęskniłem za takim morzem już chyba latami. To właśnie z tej tęsknoty powstał pomysł, żeby kilka ostatnich dni lata spędzić na dokumentowaniu, tego co dzieje się nad polskim morzem kiedy skończyły się wakacje i urlopy, a pogoda jeszcze pozwala na to żeby łagodnie się z latem rozstać. Zawsze lubiłem ten moment i widziałem w nim coś wyjątkowego.
I teraz kiedy tu przyjechałem i po raz pierwszy wchodzę na plażę dzieje się coś co od razu do mnie woła, że to był dobry pomysł. Wchodzę na plażę za czterema zakonnicami i to jest wyjątkowe doświadczenie od razu na starcie. Pomijając nawet estetyczne względy samo wchodzenie za nimi jest wyjątkowe, bo cała plaża swoimi oczami zwraca się właśnie na nie. Zakonnice mijają powoli ludzi, mijają wielki namiot z napisem Tyskie i znajdują w końcu miejsce i rozkładają kocyki. Wszystkie oczy w dalszym ciągu na nich, łącznie z moimi. Siadamy na piasku i po chwili zakonnice wyciągają swoje słodkie soczki i synchronicznie je piją. To było takie jednocześnie niesamowite i zwyczajne.
Niesamowite bo to jednak 4 zakonnice na plaży i zwyczajne bo picie soku na plaży niczym niesamowitym nie jest. I ja w tej chwili już nie wytrzymałem i podchodzę do nich i im mówię, że to było takie piękne jak się razem napiły i że jak to zobaczyłem to od razu chciałem zrobić zdjęcie. Zakonnice odpowiadają mi, że nie ma w tym nic ciekawego. Z ich perspektywy- oczywiście od razu to złapałem, to przyszły usiadły i się napiły i pewnie bardziej je ciekawi w tym wszystkim, że ktoś się tym zafascynował. Taka sytuacja.
W trakcie kiedy toczyła się nasza przyjemna rozmowa, ktoś odważniejszy z plaży krzyknął pytanie o stroje kąpielowe, ale nie rozproszyło nas to w ogóle. Jak widać na załączonym zdjęciu udało mi się namówić trzy z 4 zakonnic na powtórzenie tego wyjątkowego wyczynu z synchronicznym piciem a na dowód tego, że jedna z nich się nie zgodziła w kadrze stoi jej butelka Oshee. Po zakończonej sesji zakonnice mnie pobłogosławiły, ofiarowały medalik i poprosiły o wylosowanie karteczki. Ja wiem, że to nie jest wielki czyn, zrobienie takiego zdjęcia, ale jakoś czuje, że ta „wróżba” trochę o tym jest co tu się wydarzyło i jakoś to muszę przełknąć. Na karteczce napisane było:
„To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych.”